Kiedy jeździmy razem z Piotrkiem na sesje powstają czasem takie zdjęcia jak to poniżej, czyli jak wygląda plener od kuchni. Bardzo lubię łapać takie momenty, ponieważ po jakimś czasie mamy dużo radochy oglądając takie zdjęcia.
Na sesji Beaty i Roberta wspierał nas Paweł Perłowski (konkurencja
) Piotrek na jednej ścianie ja na drugiej – a “grzybek” (czyli mój ulubiony Nikkor 14-24mm) w torbie i Paweł został niestety trochę ucięty. Tak sobie myślę pisząc ten tekst, że cały sekret robienia takich zdjęć polega na tym aby osoby fotografowane nie wiedziały, że robi się im zdjęcia. Wtedy wszystko będzie 100% naturalnie.
Słowa uznania należą się przede wszystkim Beacie, która nie patrząc na suknię ślubną – strój który nie jest z reguły wygodny (ale to wiedzą tylko panie) oraz szpilki, które nie są najlepszym obuwiem do wchodzenia na ścianę, miała tyle siły, chęci i samozaparcia, że chciała się wdrapać.
Mam nadzieję, że Beata pomimo tego, że na prawdę musiała się namęczyć (i Robert też oczywiście) nie żałuje, a sesja podobnie jak nam sprawiła wiele radości i zadowolenia.
Zresztą bez takich modeli jak Wy – nie byłoby zdjęć! Sesja plenerowa pomimo tego, że jest ciężką pracą zarówno dla nas fotografów jak i naszych modeli daje wiele radości – nam na pewno! I już na koniec – na przykład to zdjęcie Piotrka:

powstawało w takich warunkach:
